sobota, 11 listopada 2017

Saturday And Blog From Scratch

Hi, ostatni post pojawił się w lipcu, czemu ? Trudno mi powiedzieć. W wakacje miałam czas, ale od września jest go coraz mniej, ponieważ wiecie... Mam szkołę muzyczną co wiąże się z egzaminem z fortepianu i egzaminem ze śpiewania, dołączając sprawdziany, kartkówki i odpytywania w szkole. Oczywiście da się to wszystko ze sobą połączyć. Wystarczy odłożyć telefon i gotowe. Jednego dnia powiedziałam rodzicom, żeby schowali mój telefon, a w tym czasie nauczyłam się wszystkiego czego chciałam się nauczyć. Ogólnie można powiedzieć, że jestem uzależniona od telefonu, więc ja razem z rodzicami próbujemy z tym walczyć i ograniczyć korzystanie z telefonu. Dobra, wracając do mojego dzisiejszego dnia xd


Saturday

Dzisiaj z przyjaciółkami oraz siostrą jak co tydzień wybrałyśmy się na konie. Była to moja piąta jazda ( początki jeszcze ). Przyjechałyśmy do stajni o w pół do dwunastej i wyczyściłyśmy kilka koni na jazdy innych. Lekcje miałyśmy na trzynastą, więc jeszcze było trochę wolnego czasu. Na dzisiejszej lekcji kłusowałam ( no i wiadomo stępowałam ). Dziewczyny kłusowały, galopowały i stępowały. Po godzinie moja kuzynka pojechała do domu, a ja zostałam z Roki i Domi. Odpoczęłyśmy 30 minut, a w tym czasie ustawiłyśmy sobie przeszkody i skakałyśmy przez nie ( bez koni ), a następnie przyjaciółki miały jazdę na oklep ( bez siodła z samymi wodzami ). Porobiłam im kilka zdjęć i ponagrywałam je. Podczas lekcji ich konie postanowiły, że wyjdą sobie z terenu jazdy i wejdą w głębokie błoto xd. Zaczęłam je gonić i próbowałam je odprowadzić. Jak poszłam po konia Roki to czarna mazia sięgała mi do łydek ( miałam sztyblety, więc nalała mi się również do skarpetek ), ale i tak mimo tego mega mi się podobało i pozostanie ten dzień długo w mojej pamięci, i chciałabym, żeby za tydzień też tak było, ale w nie wiem jak to będzie ze sprawdzianami, bo w najbliższym tygodniu nie mam żadnych zapowiedzianych, ale za tydzień może być inaczej. 
Przepraszam za brak zdjęć. Następnym razem postaram się, aby się one pojawiły.